Jeszcze dwie sunie czekaja na swoich włascicieli.
Obydwie są przepiękne i bardzo temperamentne.
W niedzielę 8-go maja były po raz pierwszy na wielkiej imprezie w Olsztynie.
Ich charakter i uroda została uwieczniena na zdjęciach,
które wykonała Babcia Bohunowa. Sama nie miała słów widząc takie zachowanie i taką urodę maluszków.
Szczeniaczki nic nie robiły sobie z głośnej muzyki i dużej ilości ludzi, wręcz przeciwnie były bardzo zainteresowane wszystkim co się dzieje,
a ludzi (szczególnie dzieci) chciały całować i biegły do nich z wielkim impetem.
Jestem bardzo dumna z takich zachowań. To swiadczy o ich wielkim temperamencie, odwadze i ufności,
którą rozbudzam w moich szczeniakach najbardziej. Serdzenie zapraszam zainteresowanych moimi maluszkami.
Jestem przekonana, że mają wielkie predyspozycje szkoleniowe, nie wspomnę, że urodą mogą zawojować wszystko i wszystkich!
Zresztą przekonajcie sie sami.
Oto link do zdjęć z targów.

https://picasaweb.google.com/ewabohun/WnukiBohuna?authkey=Gv1sRgCL6nhZzJp_WKqAE&feat=directlink
Blondynka to : Mona"lisa, a brunetka to Mercedes.

-------------------------------------------------------------

Dnia 10.03.2011 r. przyszły na świat dzieci L’di i Roya.

Tak jak się spodziewałam to piękny i wyrównany miot.
Jak wracaliśmy z krycia prosiłam L'di żeby dała 8 szczeniąt, 6 dziewczynek i 2 chłopców.
I tak też się stało.

Oto narodziny maluchów według kolejności i wagi:
I czarna sunia - 60 dkg
II czarna sunia - 63 dkg
III czarna podpalana sunia - 70 dkg
IV czarna sunia - 58 dkg
V blond sunia - 62 dkg
VI czarna sunia - 60 dkg
VII czarny podpalany pies - 63 dkg
VIII blond pies - 62 dkg

Jak widać spełniły się moje oczekiwania.
I jeszcze cudowne jest to, że panowie dali pierwszeństwo paniom bo przecież to prawdziwi dżentelmeni,
a 10-ty marca to właśnie międzynarodowy dzień mężczyzn.
A najsympatyczniejszy fakt to to, że urodziły się w dniu urodzin mojego najstardzego syna
co zwiększyło moją świadomość, że 10-ty marzec to szczęśliwa data dla mnie.

Maluchy czują się świetnie.
L'di jest troskliwą, czujną i opiekuńczą matką.
Pozdrawiamy wszystkich sympatyków hovawartów.
Dziękujemy za gratulacje!!!

A oto kilka zdjęć L'di i maluchów!

 Cała ósemka :))

Trochę ciszy .... i snu ....

A to zatroskana mama ....

...uśmiechnięta...

...opiekuńcza...

...spokojna.

Pierwsza Miroyka

Czwarta czarna sunia

Czarny podpalany pies

Druga czarna sunia

Blond pies

Czarna podpalana sunia

NO I SIĘ ZACZĘŁO :)))

 

Mamy już ponad tydzień i jesteśmy duużeee :)

 

 

Nasze maluchy rosną bardzo szybko, są zdrowe i pełne energii. L'di wciąż zajmuje się nimi bardzo troskliwie, nawet kiedy gryzą i drapią.
Mamy za sobą pierwsze odwiedziny przyszłych właścicieli. L'di przeszła moje najśmielsze oczekiwania.
Pozwoliła przyszłej małej właścicielce na baraszkowanie w kojcu razem z nią i maluszkami. Widok był niesamowity.
8-mio miesięczną Majkę lizała i traktowała jak swoje maluszki. To jest to czego oczekujemy od suczek hodowlanych. Jestem z niej bardzo dumna.
Zresztą nie tylko ja . Bardzo częstym gościem w naszym domu jest babcia Jola, która strasznie pokochała maleństwa L'di i tęskni za nimi bardzo.
Dziękuję jeszcze raz Joli za wielkie zaangażowanie i przyjaźń jaką obdarza moją hodowlę .
Przede wszystkim za L'di i szczęście , które możemy dzięki niej przeżywać.
W chwili obecnej na swoich odpowiedzialnych właścicieli czeka już tylko 1 piękna, czarna suczka,
które niewątpliwie swoim przyszłym właścicielom da wiele miłości, radości i satysfakcji.
Po takich rodzicach nie może być inaczej!

--------------------------------------------------------------

Witam wszystkich bardzo serdecznie na stronie mojej hodowli Pałacowe Piękności.
Wracamy po długiej przewie, ale z miłą wiadomością.

Czekałam na ta chwilę bardzo długo.

Wreszcie mogę ogłosić wszystkim cudowną prawdę.

L’di i Roy będą rodzicami!

Dnia 3.02.2011r. badanie USG potwierdziło mnogą ciążę u naszej suni!

To cudowne skojarzenie da miot, o jakim marzyłam!

Po długiej przerwie Pałacowe Piękności zaistnieją bardzo ambitnym kryciem!

I o to chodzi!

Potwierdzam to, czym zawsze się wyróżniałam i co nadal preferuję.
Hodowla to bardzo poważna decyzja!
To nie zabawa, w której można próbować czy da się radę.
To pewność, że robi się to , bo się to kocha ! Bo to stanowi wartość,
która jest niezbędna do dalszego życia - jak w moim przypadku!

Cieszę się ogromnie i zapraszam chętnych,
którzy chcą mieć hovawarta z mojej hodowli i po tak cudownych rodzicach!!!

 

ldi ldi

Ona - nasza najmłodsza latorośl, L'Di - przepiękna suczka o niesamowitym
charakterze , obdarzona wrodzoną gracją i elegancją, zdobywczyni tytułów
2xCWC, 1xBOB, 1x NDSwR, była na swojej pierwszej randce. I jak przystało na
sunię z Pałacowych Piękności swój debiutancki "taniec" zatańczyła w
okresie karnawału w.. Wiedniu.

 

roy roy

ON - ROY vom Wiener Stadtrand - pies,
który posiada zarówno piękny eksterier jak i osiąga wysokie wyniki szkoleniowe.
ROY jest Championem Austrii, Championem Niemieckiego Klubu RZV,
Zwycięzcą Ausriackiego Klubu Hovawarta 2010, Oprócz wystaw, na których zawsze zdobywał
najwyższe oceny i tytuły, ROY pracuje jako pies-ratownik.

Posiada wyszkolenie w zakresie: BGH3 , FH2, RH-E (szkolenie ratownicze,
w zakresie obedience, tropienia)

Więcej informacji, rodowód i zdjęcia:

http://www.working-dog.eu/dogs_details.php?id=163920&vid=&";

 

Długo szukałam psa, który spełniałby moje oczekiwania
w stosunku do mojej tak cudownej suni.
Od pierwszego spotkania wiedziałam, że wybór był trafiony.
Para swój debiutancki taniec godowy zatańczyła tak,
jakby trenowali ze sobą całe życie.
W moim życiu zaszły duże zmiany.
Zaangażowałam się w pracę na rzecz mojej lokalnej społeczności,
co pochłaniało dużo czasu.
Praca ta wyłączyła mnie z możliwości wychowywania szczeniąt,
ale nie wyłączyła mnie z bycia dobrym hodowcą.
Najcudowniejsze, co wydarzyło się w tym okresie było pojawienie się
na świecie L’Di, córki Gandi i wnuczki Eshi.
Opiszę tę historię, ponieważ uważam, że wszyscy powinni ją znać.
Jest wyjątkowa, bo świadczy o tym, że ludzie i zwierzęta na świecie są po to,
żeby z sobą być, sobie ufać, pomagać, przeżywać i wspierać się w swoich smutkach i radościach.
ESHI – sunia, która nauczyła mnie prawdziwych wartości życiowych, pokazała jak cenna jest przyjaźń,
ile znaczy oddanie, miłość, szacunek i jak trudno rozstać się z kimś, kogo bardzo się kocha.
Niestety odeszła przedwcześnie. To były najtrudniejsze chwile w moim i mojej rodziny życiu.
Ze względu na jej wyjątkowy charakter, wszyscy kochaliśmy ją bardzo mocno.
Nigdy nie zapomnę chwil, kiedy rozstawaliśmy się z nią.
Każdy z osobna leżał z nią na kocyku pod białym prześcieradłem, bo już nie mogła chodzić,
a było gorące lato i strasznie gryzły komary. Zaglądałam do niej co chwilę i widziałam
jak wszyscy strasznie przeżywali to pożegnanie.
Żegnałam się z nią ostatnia. Eshi nie patrzyła mi w oczy. Wiedziała, że bardzo cierpię ,
ona zawsze wyczuwała moje nastroje. Jednak pomimo swojego cierpienia, czuła się winna, bo ja płakałam.
Doskonale wiedziałam, co ona czuje, ale nie mogłam się powstrzymać.
I tak obydwie tuliłyśmy się i żegnałyśmy w poczuciu wielkiego bólu i winy, że nie możemy nic zrobić.
Do końca była jednak bardzo czujna. Kiedy po cichu zbliżył się weterynarz,
podniosła jeszcze lekko głowę i szczeknęła głucho- po raz ostatni, dając tym znak, że „do końca, to ja tu pilnuję”.
Wiem, że zrobiła to resztką sił, ale to było silniejsze od niej.
Do dziś każde wspomnienie wyciska łzy w moich oczach. Jest tak też w tej chwili i chociaż jest to miła chwila,
bo jestem na kryciu z wnuczką Eshi –moją małą L’di, to ciężar jest wciąż ten sam.
Co prawda jest mi trochę raźniej, bo teraz razem ze mną płacze Jola- właścicielka Gandi- córki Eshi i matki L’di.
Chciałabym w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować Joli za wielką pomoc i serce włożone w moją hodowlę.
To dzięki niej mam sunię z linii Eshi- małą L’di, która wzięła wszystko,
co najlepsze po swojej babci i mamie. Nie mam słów, żeby wyrazić swoją wdzięczność i radość z posiadania jej.
Jej piękne oczy, to oczy Eshi, w których widać wielką mądrość i miłość .
Wiem, że Jola nigdy nie myślała o szczeniętach, zrobiła to ze względu na mnie i Eshi,
którą również pokochała od pierwszego wejrzenia.
Kiedy odbierałyśmy miot L i rodziły się same blond pieski, myślałam, że nigdy już nie będę miała takiej suni jak Eshi.
Los był jednak łaskawy. Urodziła jedna jedyna czarna sunia i chyba nie muszę pisać, co wtedy się działo.
Moja radość i szczęście mieszało się z wdzięcznością i prośbami, żeby tylko była taka, jak Eshi.
Gandi była bardzo silna, widziałam jak dzielnie znosi poród i pięknie czuje instynkt macierzyński.
Nie bez przyczyny to ją wybrałam, aby dała mi ciągłość linii Eshi. Znałam ją doskonale, wiedziałam, że jest godna,
aby przedłużyć tak świetną linię. I co ważne, ma cudowną rodzinę , w której widzę to, co najlepsze i najcenniejsze
–wielką miłość, wrażliwość poświęcenie i oddanie.
Gandi jest bardzo silna psychicznie , ma niebywały temperament, jest doskonałym stróżem.
Potrafiła z narażeniem życia bronić swojej posesji, kiedy napadli ją złodzieje.
I choć została bardzo poważnie raniona przez bandytów, to nie odstąpiła ich, aż oni zrezygnowali.
Musiała przejść ciężką i skomplikowaną operację stawu kolanowego. Na szczęście operacja udała się dzięki szybkiej interwencji
i fachowości lekarzy specjalistów, którym bardzo serdecznie dziękuję.
Jola, właścicielka Gandi robiła wszystko, by wyleczyć jej staw.
Można powiedzieć, że jest ok. tylko musi już zawsze bardzo oszczędzać tą łapę, co przy jej niesamowitym temperamencie
i chęci do pracy jest bardzo trudne. Napiszę jednak coś, co mnie w Gandi najbardziej urzeka.
Jest ona sunią, która wszystko rozumie nawet to , że choć już ją nie boli, to pańcia zachowuje się dziwnie,
znaczy- trzeba zachować spokój. Nie wiem, jak ona to robi, ale rozum to ma po matce.
Treser, do którego chodziła przed wypadkiem powiedział, że ma niesamowity potencjał do pracy.
Dziś pozostały jej - grzeczne tropienie i spokojna zabawa. Ale nie zatraciła tego, co najważniejsze- swojej wielkiej mądrości.
To pokrótce informacje od serca!
Zapraszam do lektury mojej strony i informacji na temat niesamowitego skojarzenia
-pięknej, mądrej L’di i urodziwego, wyszkolonego Roya.
Oto kilka fotek z pięknej wizyty w Austrii, u przemiłych właścicieli Roya, Ronalda i Isabell w cudownym towarzystwie Joli,
u której kilkudniowy pobyt z „małą” L’di sprawił, że tęskni do niej bardzo. My z L’di czujemy dosłownie to samo.
I to jest żywy dowód na to, że psy łączą ludzi, budzą w nich pozytywne emocje, uczą przyjaźni, wrażliwości,
patrzenia na życie pozytywnie, pomimo wielu trudności i niesprawiedliwości,
jaka często pojawia się w świecie chorej rywalizacji i wielkiego egoizmu niektórych ludzi .
Tak naprawdę, to człowiek kochający psy nie powinien mieć w sobie złych i zawistnych uczuć,
chyba, że ma je w innym celu, a to już bardzo źle.
To taka mała dygresja do tych , którzy wciąż walczą, a lepiej poszliby z psem choćby na spacer!!!

 

 

 

 

Ostatnie chwile przed porodem spędzamy na kanapie i spacerach

 

 
Ostatnia aktualizacja 2011-05-13